

Życie maluje czasem niespodziewane scenariusze. Tym razem zrobiło to szybko i konkretnie. Fabiola skradła kolejne serce, tym razem niewielkie, ale bardzo zaangażowane. Już na drugi dzień rozpoczęła swoją przygodę w nowych rękach, w akompaniamencie dziecięcego uśmiechu. Bardzo wzruszyły mnie rysunki, które otrzymałam od jej nowej właścicielki. To wyjątkowy koń, którego portret będzie wisiał w stajni na honorowym miejscu. Takie konie jak Fabiolka zostają z nami na zawsze, mimo że są daleko i dają radość kolejnym ludziom. Trzymam kciuki za ogrom radości i codzienność uśmiechu.