2018.05.18 Narodziny Saheylu

2018.05.18 Narodziny Saheylu

Dodaj do porównania
Zapytaj o produkt:

Jeżeli powyższy opis jest dla Ciebie niewystarczający, prześlij nam swoje pytanie odnośnie tego produktu. Postaramy się odpowiedzieć tak szybko jak tylko będzie to możliwe.

E-mail:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
Pytanie:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
pola oznaczone - To pole jest wymagane do złożenia zamówienia. - są wymagane
Poleć ten produkt:

Jeżeli chcesz poinformować swojego znajomego o koniu, który Twoim zdaniem może go zainteresować, skorzystaj z poniższego formularza.

Do:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
Możesz podać więcej adresów e-mail, rozdzielając je przecinkami
Podpis:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
Treść:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
pola oznaczone - To pole jest wymagane do złożenia zamówienia. - są wymagane
PEŁEN OPIS

     Niedawno urodziła się moja druga córeczka. Dziecko aniołek więc spokojnie spędzałyśmy razem bardzo miły wieczór. Od czasu do czasu zerkałam jednak w odbiornik kamerki zainstalowanej w boksie Grande. Od paru dni ewidentnie czas jej rozwiązania był bliski. Tego wieczoru energicznie kręciła się po boksie. Stwierdziłam, że pojedziemy z moją Amelką zobaczyć jak się czuje puki nie jest tak późno. Miałam dobre przeczucie. Zanim dojechałam do stajni Grande położyła się i zaczęły się pierwsze skurcze parte gdy tylko weszłam do boksu.

     Źrebak był ogromny! Grande potrzebowała pomocy ale wszystko ostatecznie skończyło się dobrze. Mały gigant od razu zaczął walkę o stanięcie na nogach rżąc przy tym jakby chciał jak najszybciej dostroić głos. Cała stajnia klaczy odpowiadała mu tym samym, z zainteresowaniem wyciągając głowy ponad boksami bo zobaczyć choć kawałek nowego członka stada. Jedyną istotą, która nie poczuła podniosłości sytuacji była moja maleńka córeczka w najlepsze śpiąca w samochodzie.

     Gdy emocje opadły dotarło do mnie, że źrebię jest inne niż pozostałe potomstwo Grande. Mocne umalowanie nóg i łysina nie jest typowa w tym wypadku. Owszem, większość źrebiąt Grande była kara i miała chrapkę z gwiazdką, ale nigdy nie pojawiła się łysina czy więcej niż 2 krótkie skarpetki. Moim marzeniem było by jeszcze udało mi się od niej uzyskać klaczkę do mojej hodowli. Zawsze uwielbiałam konie malowane i dążyłam do tego by źrebięta były kare. Gdy wyjątkowość tej sytuacji do mnie dotarła byłam już pewna, że maluch zostanie ze mną na zawsze.

     Niebywałe źrebię wymagało niecodziennego imienia. Klaczka została nazwana Saheylu. Kto oglądał film „Avatar” z pewnością szybciej zrozumie. Tym, którzy nie mieli tej przyjemności będzie to trochę trudne do wytłumaczenia (po dokładną definicję zapraszam na Wikipedię). Obrazowo rzecz ujmując i bardzo spłycając fabułę filmu: fikcyjne postacie z Avatara miały warkocze zakończone specjalnym łączem. Końcówki grzyw ich pseudo – koni miały takie same. Gdy ich dosiadali nie oddziaływali na nie za sprawą „pomocy jeździecki” lecz „myślami” przez połączenie ich warkoczy z grzywą. Właśnie to połączenie nazywało się Tsaheylu. Choć niektórzy zapewne uznają mnie teraz za zdrowo walniętą, to przyznam się, że pokładam ogromne nadzieje w tej klaczy i choć ani ja, ani Saheylu zapewne nigdy nie zapuścimy „grzyw” po pas, to myślę, że wspólnie stworzymy właśnie takie „porozumienie myśli”...

pixel