















Minął już tydzień odkąd w naszej stajni rozbrzmiewa stukot małych kopytek. Ten sezon rozpoczęliśmy cudownie, przywitaniem przeuroczej córki ogiera Secret - Sheylu. Mieliśmy dużo trudności z nadaniem jej imienia, bo zależało nam na kontynuacji wyjątkowego znaczenia jej matki – Saheylu. Gdy za długo nad czymś się zastanawiasz życie zaczyna przejmować kontrolę nad Twoimi decyzjami i w stajni zaczęto mówić do niej Szu-Szu. Parę dni temu moje dzieci zapytały jak ona się w końcu nazywa. Powiedziałam, że nadal nie wiemy więc na razie jest Szu-Szu, a chcemy coś związanego z imieniem mamy. Zastanawiały się kilka sekund i padło zdecydowanym tonem, że ma być SZejlu. No i tym sposobem rozwiązały mój problem. Zarówno one jak i Sheylu (tak, udało mi się wywalczyć chociaż inną pisownię) są przyszłością dla Koni Jak Malowanych. Niech więc czują, że mają na nia początki wpływów. Niech razem dorastają i wspólnie tworzą dalszą historię. Sheylu na razie zostaje z nami. Może za jakiś czas stworzy się nowy fragment historii Jak Malowanej?
Dziś zapraszam Was do zobaczenia zbioru zdjęć z pierwszych spacerów Sheylu. Fotogaleria z dziewczęcym akcentem kolorystycznym już na Was czeka. I ta czysta, dziecięca radość...