
Minionej nocy, 8 dni po terminie Die Fee (Diamond Hit) urodziła kolejną córkę po ogierze Benicio (Belissimo M). Z tego powodu, jej imię koniecznie musiało rozpoczynać się od „Bonjour”. Zupełnie nie miałam problemu z drugim członem imienia. Dodałam „Bijou” oznaczające z francuskiego klejnot. Idealnie oddaje to źrebię, które przywitaliśmy na świecie. Ogromnej urody klaczka, zachwyciła nas niesamowicie szlachetną, wręcz arabską główką, okrągłymi kształtami i niespotykaną tuż po urodzeniu poprawnością. Nawet w środku nosy, wśród słomy i słabego oświetlenia, wyglądała jak mały diamencik. A właściwie nie mały, bo rozmiary ma pokaźne co dało się też odczuć podczas dość długiej akcji porodowej.
Dużą dumą napawa nas także zachowanie Die Fee, która po raz kolejny stanęła dzielnie do chwilowej rozłąki z dzieckiem ze względu na konflikt serologiczny (więcej o tym opowiadałam na socjal mediach, do których odesłanie znajdziecie w menu z lewej strony). Jesteśmy jednak bardzo dobrej myśli bo wszystko przebiega wzorowo i już niedługo znów będą razem, a dla źrebaka, dzięki wykryciu konfliktu jeszcze na etapie ciąży, nie przyniesie to żadnych, negatywnych skutków na przyszłość. Trzymajcie kciuki za nasz klejnot oraz jego wspaniałą matkę i koniecznie zerknijcie do fotogalerii z ujęciami pierwszych chwil tej pary!